W domach naszych babć często zwraca uwagę wyretuszowany na maksa portret ślubny, konwencjonalny do bólu, szaro-biały i schematyczny. A jednak przyciąga uwagę. Czym? Chyba tym, że przy całej swej niedoskonałości jest niepodważalnym dokumentem najważniejszego wydarzenia w życiu rodziny – zawarcia małżeństwa. Był świadectwem niekiedy bardziej namacalnym niż podpisy w księdze parafialnej. Od tamtych czasów, gdy technika rejestrowania obrazu i siła przekazu fotografii nabrały rozpędu, na dobre zdjęcia ślubne ciągle rośnie zapotrzebowanie. Zwykła ludzka chęć zamanifestowania radości z dnia ślubu i podzielenia się nią z bliskimi w realu i necie wydaje się dzisiaj może nie mniej ważna niż to, że fotografie będą po latach jedną z ważniejszych pamiątek dla następnych pokoleń. Dzisiejsza współczesna fotografia ślubna – studyjna, plenerowa, reportażowa musi zawierać silny ładunek emocji, bo bez niego ze zdjęć wieje chłodem i nudą. Przecież w tym jedynym w życiu dniu tyle się zdarza uśmiechów, łez, gestów, ciszy, okrzyków radości, żartów, grymasów, ekstremalnych figur tanecznych. Ślubne zdjęcia w plenerze polecamy tym parom, które chcą sobie przedłużyć czas fiesty weselnej. Eskapada po mieście w porannym słońcu w białej sukni jest niezłą afirmacją szczęścia na tle zabieganego tłumu przechodniów. Amatorzy natury mogą w czasie sesji fotograficznej poczuć wiatr nie tylko nad Wzniesieniami Łódzkimi, nacieszyć oczy przestrzenią pól, zajrzeć do starego młyna, zaszyć się w lesie albo najzwyczajniej na świecie powygłupiać się przed obiektywem i wykrzyczeć swoją radość całemu światu. Po kilku godzinach takiego fotograficznego survivalu będziecie mieli pewnie dość wrażeń, bo wbrew pozorom jest to solidny wysiłek, zwłaszcza dla właścicielek welonów, terenów i szpilek, choć to panowie częściej wymiękają jako modele.
Sesji plenerowych nie wykonujemy w dniu uroczystości, najczęściej kilka dni lub tygodni po ślubie. Wstępnie ustalamy datę, a w przypadku pogorszenia pogody uzgadniamy kolejny termin zdjęć. Nie wymagamy od pani młodej powtarzania fryzury, prania sukni ślubnej -
wystarczy uśmiech i wiatr we włosach.
Ortodoksyjnych przeciwników zdjęć ślubnych w studio fotograficznym nic nie przekona. My też nie chcemy nikogo na siłę uszczęśliwiać godzinnym błyskiem fleszy. Możecie jednak potraktować taką sesję, jako medialny trening uśmiechów, spojrzeń, gestów przed samym ślubem. Wiele par młodych wychodzi z naszego atelier rozluźnionych, pozbawionych napięcia, które w dniu ślubu potrafi czasem schłodzić radość przygotowań.
Od początku powstania firmy w Łodzi nasza fotografia studyjna była nieszablonowa. Nadal staramy się przełamywać schematy sztywnych, pozowanych zdjęć studyjnych, prowokując modeli do naturalnych, spontanicznych zachowań. Światło, proste aranżacje przestrzeni i naturalność modeli to najprostsza recepta na nasze zdjęcia studyjne. Trzeba tylko jeszcze wiedzieć jak to zrobić, a my mamy to “w małym palcu”. Doświadczenie (nie mylić z rutyną) i umiejętność nawiązywania kontaktu pomagają małym i dużym klientom przełamać stres i tremę. Sesja zamiast katorgi staje się zabawą, po której zostają wspomnienia, także w formie albumu ze zdjęciami. Przekonajcie się sami, że zdjęcia studyjne nie muszą być traumatycznym, pachnącym naftaliną wspomnieniem.